KOŚCIÓŁ A OŚWIECENIE
Oświecenie wiek XVIII pojmował jako ruch na rzecz władzy rozumu. Oświeceniem
Emanuel Kant nazywał wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z
własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym
własnym rozumem bez obcego kierowania. Wiek XVII charakteryzowały przede wszystkim
hierarchia, dyscyplina oraz porządek, który podejmowała się zapewnić władza
oraz dogmaty niewzruszenie regulujące życie. Natomiast przymus, autorytet, czy
też nakazy Kościoła stały się elementami znienawidzonymi przez ludzii XVIII
wieku, którzy w większości stanowili antychrześcijanie, wierzący wyłącznie w
prawo naturalne, pomijając wszystko to co duchowe. Prądy oświeceniow uderzyły
zarówno w fundament Kościoła, jak i w struktury jego zycia. Głosili je literaci,
prawnicy i politycy. Najbardziej z tego powodu ucierpiał Kościół we Francji,
mniej w Anglii i Niemczech i prawie nic w Polsce.
O ile jeszcze w XVI w. niewiara, nie mówiąc już o ateizmie, była nietolerowanym
zgorszeniem, to w epoce Oświecenia taka postawa może już się ujawniać i wychodzi
na jaw po okresie ukrytego istnienia. W XVIII w. stwierdzamy wyraźnie nasilanie
się niewiary. Żeby zanalizować to zjawisko, należy jednak starannie rozróżnić
między elitą intelektualną z jednej strony i masami ludzkimi - z drugiej.
W wielkim zakwestionowaniu idei na początku XVIII w. pewna liczba filozofów
odnosi się z rezerwą do zakorzenionego chrześcijaństwa. O ile ateiści (Diderot)
są jeszcze nieliczni, o tyle deiści (Voltaire i Rousseau), wywierają już ogromny
wpływ. Bardziej jeszcze niż Bóg, "Wielki Architekt świata", to boskość
odkrywana w łonie natury. Całe pokolenia odnajdą się w Wyznaniu wiary wikarego
sabaudzkiego (1762) Jana Jakuba Rousseau, który mimo gwałtownej negacji grzechu
pierworodnego wyraża uczuciową treść religii naturalnej. Przyjmuje się Chrystusa,
ale Jego boskość jest ujmowana w nawias. Pozbawiona nadprzyrodzoności religia
powinna być racjonalna, wyjaśniona i wolna od wszelkiego "zabobonu",
który jest wrogiem. To właśnie zabobony piętnował Voltaire, wołając: "Zniszczcie
hańbę!". W ujęciu deizmu uznawane za prawdę jest więc tylko to co nie sprzeciwia
się rozumowi. Cuda uważane są za wymysły, takie jak Niepokalane Poczęcie, Zmartwychwstanie,
Wniebowstąpienie. Jedyną prawdziwą jest religia naturalna, która zawiera następujące
prawdy: Istnieje istota najwyższa, należy jej oddawać cześć, czci się ją przez
cnotę i pobożność. Deizm uznawał Boga, który stworzył świat i ustanowił jego
prawa, potem jednak wycofał się z dziejów, istniejąc tylko jako pierwsza przyczyna.
Deizm otwierał więc drogę ku materializmowi i ateizmowi
Ale wraz z zakwestionowaniem wiary przez elity, zostały nim dotknięte również
wiejskie, coraz częściej niepiśmienne masy ludu. Wszędzie stwierdza się upadek
moralności publicznej (kradzieże, zbrodnie, powszechne urodzenia pozamałżeńskie)
z decydującą rolą pieniądza i pragnieniem zysku, który, zmienia chrześcijan,
w życiu prywatnym godnych zresztą szacunku, w uczciwych pogan. Upadek edukacji
religijnej był z pewnością spowodowany, między innymi, wypędzaniem jezuitów,
datującym się od lat sześćdziesiątych XVIII w., oraz niskim poziomem nauczania
w seminariach duchownych. Nauczanie to było spolaryzowane przez moralizm, który
ogarnął całą ludność chrześcijańską. Słabo wykształceni duchowni nie przekazują
wiary w sposób należycie przygotowany. Reforma katolicka zostaje niejako spowolniona,
a Kościół, nękany przez "filozofów", zajmuje stanowisko obronne. Waha
się między milczeniem a porozumieniem z "duchem czasów".
Spora część duchowieństwa wobec wyzwania Oświecenia przyjmie jednak postawę
przyzwolenia, starając się wziąć pod uwagę to, co jest słuszne i prawdziwe w
atakach filozofów przeciw ,,religii". Poza dającym się czasem usprawiedliwić
antyklerykalizmem, wśród filozofów najbardziej wyraźna jest obsesja zła. To,
co nazywamy katolickim Aufklarung (niem. Oświecenie), zawiera się w reakcji
przeciw Reformie katolickiej, tzn. przeciw np. eklezjologii pontyfikalnej, którą
ona zakładała i którą symbolizowało Towarzystwo Jezusowe ze swoim ideałem i
praktyką. Ale występowało także przeciw liturgii, zarzucając jej zbytnie przesycenie
sacrum.
Febronianizm
Fakt, że papież pozostawał również doczesnym władcą Państwa Kościelnego, potencjalnym
sojusznikiem lub przeciwnikiem, pogłębiał z pewnością nieufność do władzy papieskiej
w XVIII w. Niechęć Klemensa XI (t 1721) do cesarzy niemieckich doprowadza do
zakwestionowania doczesnej władzy papieży, uważanej za szkodliwą dla religii
i dla dobra samego Kościoła. Polityka cesarzy niemieckich będzie się opierała
na ujęciu eklezjologii, nazywanym febronianizmem od nazwiska luksemburskiego
teologa Johana Nikolausa von Hontheima (1701-1790), biskupa pomocniczego Trewiru.
W 1763 r. opublikował on pod pseudonimem Febroniusa dzieło w języku łacińskim
na temat władzy biskupa Rzymu, przetłumaczone następnie na języki: francuski,
hiszpański, włoski i portugalski. Celem, jaki sobie postawił, było uwypuklenie
praw, które zgodnie z naturą Kościoła miały powrócić do episkopatów narodowych,
a zatem przeciwstawić się wpływom Kurii rzymskiej i działalności nuncjuszy papieskich.
Febronianizm zmierza do absolutnego episkopalizmu: biskupi są zwierzchnikami
Kościoła. Poza swoją diecezją biskup Rzymu nie ma żadnej władzy, mimo że posiadał
prymat w historii.
Józefinizm
Opierając się na myśli febroniańskiej, ale niezależnie od tej eklezjologii,
Habsburgowie realizują politykę religijną w duchu Oświecenia. Potocznie nazywa
się ją józefinizmem od imienia cesarza Józefa II, który samodzielnie panuje
od 1780 do 1790 r. Ta polityka wykracza poza Austrię, ponieważ brat Józefa II,
arcyksiążę Toskanii - Leopold, był jeszcze bardziej gorliwym jej zwolennikiem.
Józefinizm w gruncie rzeczy będzie się starał zsekularyzować zakony i oczywiście
ich majątek. Józef II w 1781 r. zaatakował bezpośrednio zgromadzenia kontemplacyjne,
uważane za ,,próżniacze". Zakony kartuzów, karmelitów, kamedułów zostały
po prostu skasowane, natomiast benedyktyni i premonstratensi mogli przetrwać
o tyle, o ile zajmowali się działalnością "pożyteczną dla społeczeństwa":
nauczaniem, pracą w szpitalach lub obowiązkami duszpasterskimi w parafiach,
które miały poparcie cesarskie, bo księża diecezjalni nie podlegali egzempcji.
Zsekularyzowane majątki zostały przekazane do "Kasy generalnej
religii", której celem była budowa nowych kościołowi uposażanie proboszczów;
dzięki temu w krótkim czasie powstała znaczna liczba parafii. Józef II kontynuował
swoją politykę, oczyszczając obrzędy religijne, zwalczając zabobony i pragnąc
kształcić duchowieństwo "oświecone" w zakładanych seminariach generalnych;
upaństwawiał w ten sposób to, co mogło się jawić jako najbardziej wewnętrzne
życie Kościoła.
Podobną ewolucję w dziedzinie życia zakonnego znajdujemy we Francji. Aby zreformować
niektóre opactwa lub zakony, które popadły w rozluźnienie dyscypliny, jeśli
nie obyczajów, oraz w zaniedbania finansowe, w 1766 r. utworzono Komisję regulacyjną.
Jej głównym twórcą był arcybiskup Tuluzy, Lomenie de Brienne, idealny przedstawiciel
Oświecenia. W celu zagwarantowania poprawy uważanej przez biskupów francuskich
za konieczną. Komisja zaproponowała pewne kroki, które doprowadziły do zniesienia
egzempcji, zupełnego i prostego skasowania niektórych zakonów, nie posiadających
już powołań lub bardzo nieliczne, oraz zlikwidowania zbyt małych domów czy przeorstw.
O ile wrogość w stosunku do jezuitów miała przyczyny przede wszystkim polityczne,
to ataki na życie zakonne lub liturgię wyraźnie oznaczały nieufność Oświecenia
wobec życia kontemplacyjnego Kościoła, a przynajmniej niezrozumienie tej tajemnicy.
Na płaszczyźnie intelektualnej nie było rzeczywistej odpowiedzi na wyzwanie
Oświecenia. Jak się wydaje, zaskoczyło ono Kościół na osłabionej pozycji, tym
bardziej widocznej, że Oświecenie znalazło sojuszników w duchowieństwie, które
zdawało się nim "olśnione". Jednakże autentyczne odwoływanie się do
świadomości katolickiej nie jest nadaremne: szczególnie we Włoszech udaje się
nauczać Ewangelii i głosić bardzo chrystologiczną duchowość ludziom.
Rewolucja francuska z 1789 r. nie jest od początku antyreligijna. Z determinacją
tłumaczy jedynie ogólnie rozpowszechnione zasady gallikańskie. Począwszy od
upadku monarchii zwraca się jednak przeciw katolicyzmowi, który okazuje się
podsycać ogniska oporu, szczególnie w zachodniej Francji. Od końca 1793 r. do
kwietnia 1794 r. (II rok Republiki) różne reżimy, jakie kolejno po sobie następują,
organizują systematyczną dechrystianizację: zmianę nazw miejsc nazwanych od
imion świętych, reformę kalendarza i zastąpienie niedzieli dniem dziesiątym;
zakazują noszenia stroju duchownego, procesji itd. Tym negatywnym poczynaniom
towarzyszy "przeniesienie świętości" na hipostazowane Oświecenie:
od bardziej agresywnego w stosunku do religii kultu Bogini Rozumu przechodzi
się do kultu Najwyższego Bytu - pod wpływem Robespierre'a, który w 1794 r. kanonizuje
wierzenia deistyczne.
Ponadto ta antychrześcijańskość wzbudza reakcje, w których polityka i religia
są nierozdzielnie połączone, zwłaszcza w kulcie Najśw. Serca Jezusa, symbolu
przyłączenia królewskiego. Wyprzedzony w Niemczech przez Novalisa, Chateaubriand
ogłasza w 1802 r. odkrycie "geniuszu chrześcijaństwa". W XIX w. Restauracja
zapoczątkowuje powrót pobożności ludowej, nawet jeśli podstępna i systematyczna
dechrystianizacja pozostawia niezatarte ślady. I znów wyzwanie Oświecenia zostanie
na długo podjęte w łonie wierzącego ludu. Mimo ataków Kościół w dobie oświecenia
nie upadł, a eklezjologia rychło nadrobiła chwilowe opóźnienie. Postarała się
o nowy język zrozumiały dla ludzi sobie współczesnych, uciekła się do nowych
źródeł. Użyła tych narzędzi, którymi była zwalczana, a więc argumentów rozumowych
z wykożystaniem danych naturalnych. Wysiłek zmierzał ku ponownemu powiązaniu
ratio z fides. Wśród najwybitniejszych obrońców Kościoła tych czasów należy
wymienić Bergiera, Verneya, Poszakowskiego.